24 kwietnia 2017

JAN LEŚNIAK "O SZYCIU PROSTO KREATYWNIE I MODNIE" - WYWIAD I RECENZJA KSIĄŻKI



Choć książka została wydana już jakiś czas temu, postanowiłam ją zrecenzować, dla tych, którzy są niezdecydowani "kupić czy nie  . . . "
Moim zamysłem była tylko recenzja książki, ale jak to w życiu bywa wyszło trochę inaczej. Wpadłam na pomysł zadania Jankowi kilku pytań i tak oto powstał bardzo ciekawy "mały" ( jasne mały😂😂😂) wywiad . . . Dlatego recenzja nie będzie tak rozbudowana jak planowałam na początku, żeby post nie był nudząco - długi😄.
A DLA WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW BLOGA mam niespodziankę . Rabat 20% na książkę Jana Leśniaka w OUTLET TKANIN
Promocja trwa do odwołania. Aby z niej skorzystać w podsumowaniu koszyka należy wpisać hasło "proste sciegi" małymi literami i bez polskich znaków i zniżka zostanie naliczona automatycznie 😍

 
Moje pierwsze odczucie to mega profesjonalna i kolorowa oprawa, aż chce się przeglądać książkę. Zdjęcia wykonane bardzo profesjonalnie i wszystko, co n nich pokazane jest bardzo czytelne i zrozumiałe💙
 Na początek trochę suchych informacji na temat książki.
 Składa się ona z 16 rozdziałów i zadań do wykonania co stanowi dodatkową motywację.
⬇⬇⬇ 
Rozdział 1: Co warto wiedzieć na początek

Rozdział 2: Pierwsze kroki z maszyną do szycia.  

Rozdział 3: Zadanie 1. Uszyj prostą torbę na zakupy.

Rozdział 4: Zadanie 2. Zdejmij miarę.

Rozdział 5: Zadanie 3. Skrój i uszyj bluzkę typu nietoperz.

Rozdział 6: Zadanie 4. Przygotuj podstawowy wykrój. 

Rozdział 7: Zadanie 5. Przygotuj formę i uszyj bluzkę oversize.

Rozdział 8: Zadanie 6. Podkręć swoją bluzkę nadrukiem.

Rozdział 9: Zadanie 7. Zafarbuj coś.

Rozdział 10: Zadanie 8. Wykonaj aplikację na uszytej rzeczy.

Rozdział 11: Zadanie 9. Uszyj kardigan oversize.

Rozdział 12: Zadanie 10. Uszyj prostą sukienkę z kapturem i kieszeniami.

Rozdział 13: Zadanie 11. Uszyj sweter z szerokim golfem. 

Rozdział 14: Zadanie 12. Bluza z rękawem raglanowym i szwami na wierzchu.

Rozdział 15: Zadanie 13. Uszyj płaszcz kopertowy. 

Rozdział 16: Zadanie 14. Uszyj wypasioną bluzę, wykorzystując wszystko, czego się nauczyłaś z tej książki! 




W każdym z rozdziałów na koniec wplecione są anegdoty/opowieści " z życia Janka Leśniaka"
Bardzo fajny pomysł na  "odreagowanie" tego co właśnie przyswoiliśmy 😉 I przyznać muszę, że Janek miewa bardzo ciekawe życie  i jest barwną osobowością 😄.

Zaczynając jednak od początku... Oceniam tą książkę z perspektywy laika rozpoczynającego przygodę z szyciem ( no bo przecież kiedyś byłam takim szyciowym  żółtodziobem 🙈).
Już na wstępie dostajemy garść przydatnych informacji na temat wyboru maszyny do szycia i jej obsługi. 
Dowiadujemy się trochę o materiałach, o tym, co będzie nam do szycia na początek potrzebne i niezbędne.
Moim zdaniem informacje podane prosto, sprawnie, książka nie jest nimi przeładowana, można spokojnie zapamiętać wszystko z początkowych rozdziałów.
Tego, co Janek ujął we wstępie i pierwszych rozdziałach, ja  zaczynając szyć, musiałam szukać w internecie i dowiadywać się wszystkiego sama, tutaj mamy te przydatne informacje podane na tacy.

Potem płynnie przechodzimy do uszycia pierwszej, prostej rzeczy w postaci torby na zakupy. Dalej uczymy się zdejmować miarę, Janek wytłumaczył to naprawdę dobrze, językiem, który do mnie jako laika trafia w zupełności . . . dalej szyjemy pierwszą prostą bluzkę z dzianiny . . . Z każdym rozdziałem autor podnosi szyciową poprzeczkę coraz wyżej. Każdy etap szycia, czy wykonywania jakiejkolwiek czynności jest opisany naprawdę prosto, językiem , który zrozumie chyba każdy i odpowiednio zobrazowany bardzo dobrymi zdjęciami czy rysunkami.

Między to wplecione są naprawdę świetne rozdziały o tym, jak w zaciszu domowym sprawić, żeby nasze szyte ubrania nabrały oryginalności i indywidualnego charakteru dzięki aplikacjom, nadrukom, farbowaniu . . . Szczerze? Nie znalazłam takiej tematyki w żadnej innej książce tego typu.

Napięcie jest stopniowane do samego końca 😜 a na deser mamy zadanie na które mam wielką ochotę kiedy czas pozwoli. . . szycie "wypasionej" bluzy...wypasionej to właściwie mało powiedziane, ja kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam prawie zaśliniłam z wrażenia pół książki. A najlepsze jest to, że wszystkie wcześniejsze zadania po kolei przygotują kompletnego szyciowego świeżaka do jej uszycia... czego chcieć więcej?

Zdjęcia (za zgodą) z bloga http://www.pracowniajanlesniak.pl/pl/ksiazka-o-szyciu/

Podsumowując tą krótką (starałam się naprawdę ująć w niej wszystkie moje odczucia) recenzję . . . Książkę mogę Wam polecić z czystym sumieniem, to będą dobrze wydane pieniądze, jeśli szukacie książki z którą chcecie się nauczyć podstaw szycia, zabawy modą i bycia kreatywnym.

Nie jest to pozycja z cyklu "książka dla technikum odzieżowego" - to na pewno.
Nie znajdziecie w niej suchych informacji podanych językiem "branżowym" , często pełnym niezrozumiałych dla laika zwrotów i symboli.
Nauczycie się za to kilku przydatnych rzeczy, no i przede wszystkim nie będziecie "tylko" czytać, a od razu szyć, bo książka motywuje poprzez  taką a nie inna formę przekazu do tego, aby siąść do maszyny i spróbować się zmierzyć z zadaniami od samego początku 😏.

Tutaj czytając mamy się dobrze bawić i przy okazji uczyć, książka nie zrobi z nas "zawodowych krawcowych", ale pozwoli nabrać pewności siebie, zaznajomić się z maszyną, uszyć kilka fajnych rzeczy, bawić różnymi formami upiększania odzieży.
 Dla większości z nas szycie ma być dobrą zabawą, odreagowaniem życia codziennego i zmierzeniem się z nowymi wyzwaniami.
Znakomita większość osób, które znam i które są szyciowymi samoukami traktuje szycie jako fajną przygodę właśnie...
Książka "O szyciu" jest takim środkiem motywujący do działania, żałuję, że nie trafiłam na nią wcześniej, zaczynając szyć i wszystkiego musiałam uczyć się sama.


A na koniec, jak obiecałam "mały" wywiad z Jankiem Leśniakiem. Zadałam mu naprawdę "tylko" kilka pytań, ale odpowiedzi nie są krótkie, na szczęście . Wszystkie wypowiedzi  są oryginalne i nieedytowane przeze mnie.



 Co sprawiło, że postanowiłeś napisać książkę?

Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć krótko 😉

Prawie 3 lata prowadziłem kursy kroju, szycia i projektowania oraz bloga o tej samej tematyce. Był to mój sposób dzielenia się tym, czego sam się nauczyłem i zarażania innych pasją, ale także okazja do obserwacji. Kursy były dla mnie źródłem informacji na temat tego, czego szukają w szyciu moje klientki, co sprawia że nabierają wiary w siebie, co daje im radość i spełnienie. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że rękodzieło ma terapeutyczne działanie. Ja tego też nie wiedziałem, dopóki dziewczyny nie zaczęły mi mówić, że tych kilka godzin przy maszynie w mojej pracowni, jest dla nich lepsze niż wizyta u psychologa. Wtedy zrozumiałem, że na moje zajęcia przychodzą przede wszystkim po odskocznię a nie po ścisłą i profesjonalną wiedzę krawiecką. W takim duchu zacząłem prowadzić warsztaty – u mnie nigdy nie chodziło o zasadniczość a o zabawę, luz i kreatywne działanie.

Naturalną kontynuacją moich działalności była książka. Z jednej strony chciałem dotrzeć do osób, które są zbyt nieśmiałe aby przyjść na kurs szycia, lub z innych względów nie mają takiej możliwości, z drugiej zależało mi na tym, żeby w jednym miejscu zebrać to, co przez 3 lata testowałem i dopracowywałem podczas moich zajęć. Piszę o szyciu, jednak między wierszami starałem się zawrzeć jak najwięcej pozytywnej energii i motywacji do działania, aby moje czytelniczki miały okazję nie tylko do spróbowania nowego hobby, ale też żeby po prostu poprawił im się humor kiedy zajrzą do książki. Dlatego oprócz mocnych kolorów i prostych pomysłów projektowych, po każdej instrukcji zamieściłem krótkie historyjki napisane na podstawie moich perypetii – jest wesoło ale i prawdziwie, ponieważ piszę o swoich wszystkich niepowodzeniach i potknięciach. Dostałem masę informacji od osób, które już przeczytały książkę, że te historie były dla nich jak wisienka na torcie i że to właśnie one motywowały je najbardziej do działania.

Jedna z moich kursantek, córka krawcowej, opowiedziała mi jak jej mama zareagowała widząc ją czytającą książkę "O szyciu": „Dziecko, tego się nie czyta, to się robi!” Hahaha, dokładnie tak, ja uważam, że nie trzeba posiąść wielkiej wiedzy krawieckiej aby zacząć, chodzi o to żeby odważyć się na pierwszy krok a potem, po drodze, uczyć się na błędach, eksperymentować, szukać dodatkowej wiedzy i odkrywać własne rozwiązania. Ja piszę o hobby, nie o byciu profesjonalistom.



Do kogo kierujesz swoją książkę?

Napisałem ją dla wszystkich, których pociąga szycie i projektowanie, ale przede wszystkim dla tych którzy szukają dla siebie kreatywnego hobby, no i dla tych, którzy mają w domu maszynę, ale jeszcze nie doważyli się jej użyć :)

Książka jest napisana tak, aby osoba która nigdy nie siedziała przy maszynie, poradziła sobie z wykonaniem każdego zadania. A zadań jest w sumie 14  ⏩⏩⏩    http://www.pracowniajanlesniak.pl/pl/ksiazka-o-szyciu-zajrzyj-srodka/ ⏪⏪⏪  zaczynamy od najprostszych rzeczy i w każdym kolejnym rozdziale uczymy się czegoś nowego, aby ostatecznie osiągnąć poziom umiejętności pozwalający na wykonanie skomplikowanej bluzy. Wszystkie rzeczy opisane w książce to ubrania, których realizacja dawała moim kursantkom najwięcej satysfakcji, ponieważ są to formy proste i wygodne, a jednocześnie na czasie. Pokazuję jak szyć dzianinę, ponieważ wbrew ogólnie przyjętej opinii, jest ona przyjaznym tworzywem dla osoby początkującej, a przygotowywanie form jest o niebo łatwiejsze niż w przypadku tkanin. Zresztą o tym dlaczego dzianina, piszę dokładnie w jednej z historii w książce – to również wynik moich obserwacji z zajęć, moje kursantki kochały dzianiny!



Będzie kontynuacja dla bardziej zaawansowanych w szyciu?

Tak, chce wydać też książkę o szyciu tkanin, w której opiszę bardziej skomplikowane projekty, pierwsza była o podstawach w drugiej będzie więcej konstrukcji i trudniejsze wykończenia, no i na pewno rozwinę historyjki, bo jak się okazuje wiele czytelniczek najpierw przeczytało wszystkie anegdoty, a dopiero potem wzięło się za realizację zadań 😊. Wiele osób pisało mi, że czeka na kontynuację tak więc proszę trzymaj kciuki, aby udało mi się ją zrealizować!



Czy myślałeś kiedyś co odpowiedziałbyś ludziom którzy twoją książkę krytykują?

Tak, odpowiedziałbym: Dziękuję. Mówię to tym, którzy krytykują książkę bezpośrednio w rozmowie ze mną, ponieważ ta krytyka wynika z życzliwości i jest konstruktywna. Pozwala mi poprawić to co robię w kolejnych podejściach i jest cenną informacją na temat tego, czego potrzebują moi odbiorcy. Czasem krytyka bywa przykra i trudna do przyjęcia, ale mam taką cechę, że jeżeli jest w niej ziarno prawdy, to mimo trudnych odczuć przyjmuję je. Nauczyło mnie tego 10 lat pracy w modzie masowej, gdzie jesteś pod stałym ogniem krytyki i aby odnieść sukces musisz słuchać swoich klientów.

Natomiast czym innym jest dla mnie hejt i robienie tak zwanego „czarnego PR'U”, dla mnie to przykre zjawisko bo czuję, że wypływa z lęku a czasem nawet z zawiści. Uważam, że dla każdego jest miejsce na tym świecie i byłoby nam wszystkim łatwiej żyć, gdybyśmy zamiast oczerniać innych koncentrowali się na tym, żeby robić swoje jak najlepiej, to jest moja filozofia życiowa „żyj i daj żyć innym”. Nad książką pracowało wiele osób i większość z nich włożyła w to kawał serca, dlatego moi drodzy hejterzy, rozumiem, że może się wam ona nie podobać, ale proszę uszanujcie naszą pracę i wysiłek. Życzę wam więcej miłości😜



Kim jesteś z wykształcenia?

Projektantem ubioru i to jest mój podstawowy talent. Bardzo cenię rzemiosło, fascynują mnie konstrukcja i szycie, bo to dzięki nim mogę realizować swoje pomysły, uważam że trudno być dobrym projektantem bez ich znajomości. Moda to dziedzina, w której spotykają się sztuka i rzemiosło. Przez trzy lata brałem udział w tej cichej rewolucji w naszym społeczeństwie, jaką moim zdaniem jest budząca się po latach letargu fascynacja szyciem i rękodziełem. Książka jest dla mnie zwieńczeniem tego okresu, po jej napisaniu poczułem, że pora na zmianę kierunku.

W Polsce powstało w ostatnich latach wiele szkół szycia, jest też masa blogów i vlogów o tej tematyce, czuję że nie jestem już potrzebny w tej dziedzinie. Dlatego przesuwam się w stronę projektowania, w którym czuję się najmocniejszy. Z jednej strony skoncentrowałem się na projektowaniu i szyciu ubrań dla klientów indywidualnych, z którymi rozgryzamy zagadnienie stylu. Z drugiej opracowuję kursy projektowania dla hobbystów, to już nie będzie o rękodziele, będzie o kreatywnym myśleniu i o kreowaniu wizji – już się nie mogę doczekać!



Czy w Polskich realiach można napisać i wydać dobrą książkę bez sponsora?

Oczywiście, pod warunkiem, że masz w kieszeni kilkadziesiąt tysięcy złotych na drukarnię i dystrybucję oraz klientów gotowych zapłacić za książkę 80 złotych.

Tak naprawdę wszystko zależy od rodzaju książki i nakładu. Mam znajomą, która sama założyła wydawnictwo i bez sponsora wydała swoją książkę w bardzo małym nakładzie, miękkiej oprawie i na najtańszym papierze, sama ją również sprzedaje, to jest ok, wszystko zależy od tego jaki masz cel. Ja chciałem wydać piękną książkę w dobrej jakości i zależało mi na dobrej dystrybucji, aby dotrzeć do osób, które o mnie w ogóle nie wiedzą, nie po to przygotowywałem się 3 lata do jej stworzenia, aby podarować ją tylko znajomym i rodzinie 😉 .

Domyślam się, że twoje pytanie związane jest z obecnością marki Brother w mojej książce. Otóż gdyby nie ich wkład finansowy, cena książki osiągnęłaby zaporowy poziom i nie doszłoby do wydania. Ja bardzo się cieszę, że akurat Brother zdecydował się zostać partnerem mojej książki, ponieważ całą swoją przygodę z szyciem i blogiem rozwijam razem nimi. Kto zna historie z mojego bloga ten wie, że nie jest to bezduszny marketingowy sponsoring, tu nie chodzi o markę ale o konkretnych ludzi, którzy pomogli mi w najtrudniejszych chwilach w mojej karierze i wspierają mnie do dziś. A że przy okazji ich sprzęt naprawdę uważam za najlepszy, to przynajmniej mam czyste sumienie, bo polecam go nie dlatego, że ktoś mi za to płaci, ale dlatego że rzeczywiście używam tych maszyn. Jeżeli dostaję wynagrodzenie, to jest to wynagrodzenie na konkretną pracę, którą wykonuję - to bardzo uczciwy układ. Małgosia, szefowa firmy wiedząc o moich problemach finansowych po wydaniu książki (aby ją napisać musiałem zbankrutować) zadzwoniła do mnie z pytaniem „Janek, masz na chleb? Jakbyś potrzebował kasy to daj znać, wymyślimy jakieś zadanie dla ciebie”. To jest po prostu ludzkie wsparcie.

Dopóki sam nie zająłem się tematem książek, nie wiedziałam ile osób pracuje nad takim projektem, pozwolisz że wyliczę:

- jest oczywiście autor tekstu, czyli ja. Gdyby nie to, że umiem robić zdjęcia i znam się na ich obróbce, potrzebny byłby dodatkowo fotograf i grafik do stworzenia zawartości instrukcji;

- fotografka i jej asystent, modelki, wizażystka, fryzjerka plus studio fotograficzne i wypożyczenie butów z showroomu – to było potrzebne aby zorganizować sesję okładkową i sfotografować dziewczyny w ubraniach do każdego rozdziału;

- mój menadżer i księgowa, którzy pomogli mi przebrnąć przez świat umów i finansów, aby ostatecznie doszło do współpracy z wydawnictwem;

W wydawnictwie są:

- redaktor prowadzący, który spaja pracę pozostałych, taki jakby menadżer;

- kolejny redaktor, który poprawia tekst;

- następnie moja korekta autorska;

- teraz do akcji rusza grafik projektujący układ książki i łamiący zawartość do druku;

- potem ostateczna korekta robiona przez trzeciego redaktora;

- kiedy już wszystko jest bezbłędne, do akcji rusza dział postprodukcji, czyli przygotowanie materiałów do drukarni;

- drukarnia, tu nie tylko chodzi o pracujących ludzi, ale też trzeba liczyć koszty produkcji: papier i druk;

- magazyn, na który trafia cały nakład książki;

- dział promocji, bez którego mało kto dowiedziałby się, że książka istnieje;

- dział sprzedaży zajmujący się dystrybucją książki;

- i na końcu księgarnie z ich czynszami i pracownikami;

I te wszystkie osoby muszą dostać wynagrodzenie za swoją pracę, czy kogoś dziwi jeszcze cena książek? I obecność w nich sponsorów? Myślę, że nie 😊 Powiem ci, że kiedy poznałem kulisy tego biznesu to na prawdę ucieszyłem się, że książka jest dla mnie tylko przygodą, jednak szycie jest znacznie prostsze! Zatem polecam je każdemu, kto chce coś własnoręcznie stworzyć, rozerwać się przy tym i wzmocnić trochę poczucie własnej wartości, nic nie działa na to tak dobrze jak wyjście na miasto we własnoręcznie uszytym ciuchu 😊 Wszystkim szyjącym życzę PROSTYCH ŚCIEGÓW!







3 komentarze: